Chciałam dzisiaj napisać słów kilka o śmierci.
Wiem, że to niezbyt popularny temat ..ale życie to nie tylko przyjemności ale w przeważającej części ciemna strona księżyca.
Życie tak jest skonstruowane, że na jego końcu jest śmierć- teoretycznie każdy o tym wie ale raczej odrzuca tę myśl od siebie.
Jest to rzecz nieunikniona, więc zdrowiej jest o tym nie myśleć.
Pamiętam, że w młodości często myślałam o śmierci, zastanawiałam się nad różnymi formami samobójstwa (było to spowodowane depresją) - nie wyobrażałam sobie, że będę żyła dłużej niż np. do 30-tki.
Paradoksalnie - teraz, jako 40 letnia kobieta boję się śmierci...
Dlaczego poruszam ten temat ?
Jest w tej chwili dla mnie bardzo aktualny - od 5 miesięcy wiem, że mój ojciec ma raka.
Teoretycznie nie jest to jeszcze wyrok śmierci- szanse na wyleczenie są spore.
Ale to tylko teoria.. praktyka jest bolesna.
On zabija się powoli, głównie pijąc. Alkohol go wykańcza.
Operacja jest stale przekładana ze względu na bardzo dużą nadczynność tarczycy - a lekarstwa nie zadziałają jeśli On nie przestanie pić !
I koło się zamyka..
Nie będę tego opisywać bardziej szczegółowo bo do tego jeszcze dochodzą inne kwestie (w tego typu sytuacjach wychodzą na wierzch wszystkie możliwe problemy rodzinne skrzętnie do tej pory zamiatane pod dywan..)
Nie wiem w jaki sposób można alkoholika zmusić do podjęcia leczenia ???
Czy jest na to jakikolwiek sposób ?
Nie pomagają ani groźby ani prośby ani racjonalne argumenty...
Czuję się bezradna.
czwartek, 16 maja 2013
środa, 15 maja 2013
Jak to Polka ..;)
Dziwna sprawa..nie mam stałej pracy już od ponad 4 miesięcy a odnoszę wrażenie, że stale brakuje mi czasu ..;) Naprawdę zabawne ..;)
Czas po prostu przecieka przez palce - kiedy człowiek nie musi się nigdzie spieszyć.
Teraz nieco użalania się nad sobą - bądź co bądź jestem Polką :P
Ponad 2 tygodnie temu fatalnie upadłam niosąc ciężkie zakupy.
Nie zdążyłam zamortyzować upadku i całe uderzenie skupiło się na prawym kolanie - boli niestety cały czas, krwiak jeszcze się nie wchłonął ale jest już dużo lepiej.
Niefortunnie sprzęgło się to z intensywnym odchudzaniem, które zaczęłam jakiś miesiąc temu.
Przy bardzo wolnej przemianie materii (tyję jeśli przekroczę 1200 Kcal/dzień), "słusznym" wieku i problemach z tarczycą jest to ogromne wyzwanie.
Pomijając ten ostatni wypadek moje stawy oraz kości i tak są w kiepskim stanie - wielu ćwiczeń nie mogę wykonywać z powodu uszkodzonych łękotek (to paradoksalnie głównie wina tańca -sic!) , przebytego poważnego złamania 6 lat temu i problemów z dolnym odcinkiem kręgosłupa.
Ostatnio mam też mnóstwo problemów rodzinnych - ale to nie miejsce, żeby o tym pisać...
Pozostaje mi niezbyt intensywny taniec :)
Daje mi ogromną przyjemność - czyli sporą dawkę endorfin, które są mi bardzo potrzebne no i zawsze trochę kalorii spalam przy okazji :)
Mam nadzieję, że za tydzień lub dwa, będę mogła do tego zajęcia powrócić ;)
Ponieważ od około 2 lat w kwestii muzyki cofnęłam się do rocka i metalu głównie z lat 80 tych i 90 tych - nawet nie zauważyłam jak wiele dobrej, tanecznej muzyki mnie ominęło ;)
Z ostatnich rzeczy polecam KAMP! - "Melt" :
Czas po prostu przecieka przez palce - kiedy człowiek nie musi się nigdzie spieszyć.
Teraz nieco użalania się nad sobą - bądź co bądź jestem Polką :P
Ponad 2 tygodnie temu fatalnie upadłam niosąc ciężkie zakupy.
Nie zdążyłam zamortyzować upadku i całe uderzenie skupiło się na prawym kolanie - boli niestety cały czas, krwiak jeszcze się nie wchłonął ale jest już dużo lepiej.
Niefortunnie sprzęgło się to z intensywnym odchudzaniem, które zaczęłam jakiś miesiąc temu.
Przy bardzo wolnej przemianie materii (tyję jeśli przekroczę 1200 Kcal/dzień), "słusznym" wieku i problemach z tarczycą jest to ogromne wyzwanie.
Pomijając ten ostatni wypadek moje stawy oraz kości i tak są w kiepskim stanie - wielu ćwiczeń nie mogę wykonywać z powodu uszkodzonych łękotek (to paradoksalnie głównie wina tańca -sic!) , przebytego poważnego złamania 6 lat temu i problemów z dolnym odcinkiem kręgosłupa.
Ostatnio mam też mnóstwo problemów rodzinnych - ale to nie miejsce, żeby o tym pisać...
Pozostaje mi niezbyt intensywny taniec :)
Daje mi ogromną przyjemność - czyli sporą dawkę endorfin, które są mi bardzo potrzebne no i zawsze trochę kalorii spalam przy okazji :)
Mam nadzieję, że za tydzień lub dwa, będę mogła do tego zajęcia powrócić ;)
Ponieważ od około 2 lat w kwestii muzyki cofnęłam się do rocka i metalu głównie z lat 80 tych i 90 tych - nawet nie zauważyłam jak wiele dobrej, tanecznej muzyki mnie ominęło ;)
Z ostatnich rzeczy polecam KAMP! - "Melt" :
czwartek, 9 maja 2013
...
Co ja tutaj robię ???
Tak to jest, kiedy się uszkodzi kolano i spędza zbyt wiele czasu w domowych pieleszach ..;)
Nie mam ciągotek ekshibicjonistycznych więc nie wiem czy cokolwiek z tego wyniknie ..czas pokaże :)
Przy okazji - Dave Gahan (ważna dla mnie persona w latach 80-tych) kończy dzisiaj 51 lat :)
Najlepszego !
Tak to jest, kiedy się uszkodzi kolano i spędza zbyt wiele czasu w domowych pieleszach ..;)
Nie mam ciągotek ekshibicjonistycznych więc nie wiem czy cokolwiek z tego wyniknie ..czas pokaże :)
Przy okazji - Dave Gahan (ważna dla mnie persona w latach 80-tych) kończy dzisiaj 51 lat :)
Najlepszego !
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
